- To jest Laura. Będzie chodziła z wami na angielski. Mam nadzieję, że przywitacie ją bardzo serdecznie i pokażecie jej jak funkcjonuje nasze liceum. - Odwrócił się do Laury. - Znajdź sobie jakieś wolne miejsce.
Niewysoka dziewczyna rozejrzała się po pomieszczeniu, aż jej wzrok zatrzymał się na mnie. Chwilę wpatrywaliśmy się w siebie nawzajem, dopóki nie odwróciła głowy. Wydawała się lekko zawstydzona oraz niepewna, ale jednocześnie podekscytowana. Podeszła do wolnego miejsca i usiadła. Reszta lekcji minęła spokojnie, ale ja nie mogłem przestać myśleć o Laurze. Zerkałem na nią ukradkiem.Widziałem, że odwzajemniała moje spojrzenia. Postanowiłem zaproponować jej wspólny lunch. Zadzwonił dzwonek. Wstałem z i podszedłem do niej. Zdenerwowany odezwałem się pierwszy.
- Cześć. Jestem Hyden.
- Cześć. - Popatrzyła na mnie swoimi dużymi, niebieskimi oczami.
- Może miałabyś ochotę zjeść ze mną lunch?
- Tak, chętnie.
Podczas drogi na stołówkę pokazywałem Laurze rozmieszczenie sal i innych pomieszczeń. Kiedy wzięliśmy tace z jedzeniem mieliśmy zamiar wyjść na dwór. Odwróciliśmy się i usłyszałem pisk. Na początku byłem nieco zdezorientowany. To Nicole. Na połowie bluzki miała cole i rozwalonego burgera. Była cała czerwona ze złości. Ze wściekłością w oczach wpatrywała się w Laurę. Moja obawa właśnie się ziściła. To posiłek nowej dziewczyny wylądował właśnie na najbardziej wrednej dziewczynie w szkole. Już zaczynałem współczuć Laurze. Ma przechlapane.
- Ja przepraszam.. Naprawdę... Nie chciałam.
- Milcz. -Wrzasnęła. - Coś ty za jedna? Jesteś tu nowa, prawda?
- Tak. - Przerażenie w jej oczach rosło.
- Pięknie. Nie żyjesz, chyba jeszcze nie zdajesz sobie z tego sprawy. Jesteś skończona! Rozumiesz?
Wziąłem Laurę za rękę i przeciskając się przez zgromadzony tłum wyprowadziłem nas na zewnątrz.
- Co to za dziewczyna?
- To Nicole. Najwredniejsza laska w szkole. Nie podaruje ci tego, że twój lunch wylądował na jej dekolcie.
- Ja nie chciałam, naprawdę. Odwróciłam się i nagle, jakoś... sama nie wiem.
Zrobiło mi się jej szkoda. Była przerażona. W końcu pierwszy raz w nowej szkole jest przerażający, a co dopiero, gdy twój lunch ląduje na osobie, która do końca szkoły będzie cię prześladować. Zadzwonił dzwonek na lekcję. Z tego co pamiętałem Laura miała mieć teraz geografię. Odprowadziłem ją pod salę. Sam zaś poszedłem na znienawidzoną algebrę. Podczas drogi do klasy mijałem Lucasa. Był zdenerwowany, gdy mijał ochronę. Nie wiem co jest na rzeczy, ale to ostatnia osobą, którą podejrzewałbym o cokolwiek. Kujon i tyle. Sam jego wygląd mówi sam za siebie. Wiecznie zorganizowany, schludna fryzura i ubranie. Zerknąłem na niego i widziałem strach w jego oczach. Nagle usłyszałem krzyk jednego z ochroniarzy, wymówił jego imię. Lucas odwrócił się do ochroniarza po czym ruszył biegiem w stronę wyjścia. Szczerze to nie wiedziałem, że ten kujon potrafi tak szybko biegać, że w ogóle jakiś kujon jest wysportowany. Jeden z ochroniarzy ruszył za nim, drugi pobiegł w przeciwną stronę. Byłem w szoku. Lucas coś przeskrobał? Ten Lucas? Niemożliwe. Otrząsnąłem się i uświadomiłem sobie, że jestem spóźniony na lekcję. Idąc do klasy modliłem się w duchu, aby cicho wkraść się do klasy niezauważony. Udało się. Cała algebra mijała jak zawsze. W głowie cały czas miałem ten obraz. Ten obraz, gdzie Lucas ucieka przed ochroną. Nagle do klasy wparował zmachany ochroniarz.
- Mamy go. - Wydyszał. Po tych słowach wiedziałem już o kogo chodzi.
- Dobrze. Przesłuchajcie go.
Przesłuchajcie? Co tu się dzieje. Po lekcjach odprowadziłem Laurę do domu.
- Dziękuję ci za wszystko Hyden.
- Nie ma za co naprawdę. - Uśmiechnąłem się.
Porozmawialiśmy jeszcze trochę po czym pożegnaliśmy się i zamyślony ruszyłem w stronę swojego domu. Zmęczony całym dniem położyłem się na moim łóżku. Nagle poczułem wibracje, mój telefon. Dostałem SMS-a od Marka. Nie przepadam za nim, nie wiem co mógł do mnie napisać, przeczytałem widomość.
Zdaje się, że ten kujon co chodzi z tobą na angielski bawił się w dilera.
Dał się im złapać. Frajer. Nie wiem co ten dzieciak sobie myślał.
Co? On sobie żartuje? Lucas dilerem. Jeżeli to miał być żart, to mu się nie udał.

Zresztą, dlaczego ja się tym tak przejmuję.. Przecież ja nigdy w życiu z nim nie rozmawiałem. Chodzi ze mną na angielski, ale nigdy nie byliśmy nawet znajomymi. Czemu mnie obchodzi to co on robi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz