poniedziałek, 4 stycznia 2016

Rozdział 1

Następnego dnia cała szkoła aż huczała od plotek. Nie mogłem uwierzyć w to co słyszałem. Lucas naprawdę jest dilerem! Rozmawiali o tym nawet nauczyciele. Pupilek nauczycieli sprzedawał narkotyki. Świat zwariował.
Pierwszą lekcją była historia. Nie mogłem się skupić, cały czas myślałem o wczorajszej sytuacji w korytarzu gdy szedłem na algebrę. Jak się dowiedzieli, że to on? Skąd Lucas miał towar? Jak się w to wciągnął? O co go pytali na przesłuchaniu, i co im powiedział?
Z zamyślenia wyrwał mnie dopiero dzwonek na przerwę. Idąc korytarzem zauważyłem Laurę. Rozmawiała z siostrami Waller, Emily i Catherine. Podszedłem żeby się przywitać.
- Cześć - powiedziałem.
- Cześć- odpowiedziały wszystkie niemal jednocześnie. Catherine zapytała od razu
- Czy to nie przypadkiem ty widziałeś jak aresztują Lucasa?
- Nie do końca. Widziałem jak go ścigają. A ty, skąd to wiesz?
- W tej szkole plotka jest szybsza od światła.- odpowiedziała Emily.
Telefony Catherine i Emily zadzwoniły w tym samym momencie. Obie przeczytały wiadomość.
- Musimy lecieć- powiedziała Emily.
- Dobra, to narazie- powiedziała Laura.
Poszły. Zostaliśmy sami.
- Widzę, że dobrze dogadujesz się z Emily i Catherine.- zagaiłem.
- Tak są bardzo fajne.
- Jak się czujesz w nowej szkole?
- Trochę dziwnie, pierwszego dnia wysypuję obiad na najwredniejszą laskę w szkole, a drugiego dowiaduję się, że kujon handluje prochami.
-Hyden!- usłyszałem dobrze mi znany damski głos. Odwróciłem się i zobaczyłem Blair. Podeszła do nas.
- To jest moja młodsza siostra Blair. Blair to jest Laura.- przedstawiłem je sobie. Podały sobie ręce.
- To ty jesteś ta nowa?- zapytała Blair.
- Tak to ja.- odpowiedziała Laura.
- Chciałaś coś- Zwróciłem się do Blair.
- Tak. Czy to prawda, że widziałeś jak aresztują Lucasa?
- Widziałem tylko jak go gonią.- odpowiedziałem wzruszając ramionami. Zadzwonił dzwonek na lekcję.
- To do zobaczenia później.- pożegnałem je.
- Pa. - odpowiedziała Laura i poszła do klasy.
Na biologii dostałem pięć karteczek z pytaniem "Czy to prawda, że widziałeś jak aresztują Lucasa?". Po trzeciej miałem tego już dość.
W porze lunchu dosiadłem się do Laury i Catherine. Rozmawiały akurat o byłej szkole Laury.
-A miałaś tam chłopaka?- zapytała Catherine
- Przez pewien czas. Zerwałam z nim bo okazał się dupkiem. Ciągle pakował się w kłopoty.
- Taki bad boy.- zauważyła Catherine z uśmiechem.
- O! Patrzcie kogo tu mamy.- usłyszeliśmy za plecami głos Nicole. Uśmiechała się do nas złośliwie.  Po jej lewej stronie stała Vanessa Hetfield, a po prawej Gabriela Turner. Obie są ślepo zapatrzone w Nicol, traktują ją jak boginie.
- Catherine nie przypuszczałam, że upadniesz tak nisko i będziesz się zadawać z tą frajerką.- słowa Nicol ociekały jadem.
- A ja myślałam, że to węże mają w sobie najwięcej jadu. Przy tobie Nicol wszystkie mogą się schować.- wszyscy odwróciliśmy się jednocześnie, żeby zobaczyć skąd dobiega ten głos. To była Emily. Właśnie podchodziła do naszego stolika.
- No nie, Emily ty też zadajesz się z tą nową?
-Wolę nową niż taką żmije jak ty.
-Nieważne nie będę traciła czasu na takie frajerki jak wy - odwróciła się do mnie - Hyden na twoim miejscu znalazłabym sobie lepsze towarzystwo.- odkręciła się na pięcie i poszła a razem z nią jej świta.
-Nie przejmuj się nią to straszna suka.- powiedziała Catherine.
- Myśli, że jak jest popularna to może wszystkimi pomiatać.- dodałem.
-Wiem, w mojej starej szkole też była taka jedna. Pewnie jest cheelreaderką i ma chłopaka sportowca. Ja nie dam sobą pomiatać. Zobaczycie jeszcze jej w pięty pójdzie.- odpowiedziała Laura.
-I taką postawę lubię, a co tego chłopaka to zgadłaś.-powiedziała Emily. Wszyscy się roześmialiśmy.
Reszta dnia minęła spokojnie. Popołudniu miałem odebrać Blair z lekcji tańca. Czekałem  na nią pod domem kultury. Obserwowałem jak ludzie mijają mnie, a samochody jeżdżą ulicą. Nagle moją uwagę zwrócił pewien mężczyzna. Widać było, że jest naprawdę zdenerwowany. Prowadził chłopaka, którego zdołałem rozpoznać dopiero gdy wyszedł z cienia. Nie mogłem uwierzyć w to co widzę. Ten chłopak to Lucas. Wyglądał koszmarnie. Miał rozczochrane włosy, pomiętą bluzkę i podkrążone oczy, w których widać było zarówno zmęczenie jak i żądze buntu. Mężczyzna- najprawdopodobniej ojciec Lucasa- kazał mu wsiąść do auta. Samochód odpalił. Kiedy przejeżdżał obok mnie, spojrzał na mnie z łobuzerskim uśmiechem i znikną za rogiem. Przez chwilę patrzyłem w tamtą stronę. Co to miało być?! Lucas wyglądał jakby cieszył się z tej całej sytuacji. Z zamyślenia wyrwał mnie głos Blair.
- Hej.
- Cześć.- przywitałem się niepewnie.
-Idziesz?-zapytała.
-Tak już.- po raz ostatni spojrzałem w stronę zakrętu za, którym zniknął Lucas. Odwróciłem się i poszedłem za Blair.
Do końca dnia nie działo się nic szczególnego. Ale ja nie mogłem pozbyć się wrażenia, że coś tu nie gra. Nie wiem jeszcze co ale na pewno się dowiem.




sobota, 17 października 2015

Prolog

Kolejny dzień. Bardzo ciekawa lekcja angielskiego. Cały czas omawiamy niezwykle interesującą lekturę Szekspira. Dzień nie zapowiada się interesująco. Rutyna. Cały czas to samo. Odliczam do dzwonka. Niespodziewanie drzwi do klasy otwierają się. Wchodzi dyrektor. Za nim staje dziewczyna ubrana w jasne jeansy, zwykłą  koszulkę i conversy. Dyrektor pokrótce ją przedstawił.
- To jest Laura. Będzie chodziła z wami na angielski. Mam nadzieję, że przywitacie ją bardzo serdecznie i pokażecie jej jak funkcjonuje nasze liceum. - Odwrócił się do Laury. - Znajdź sobie jakieś wolne miejsce.
Niewysoka dziewczyna rozejrzała się po pomieszczeniu, aż jej wzrok zatrzymał się na mnie. Chwilę  wpatrywaliśmy się w siebie nawzajem, dopóki nie odwróciła głowy. Wydawała się lekko zawstydzona oraz niepewna, ale jednocześnie podekscytowana. Podeszła do wolnego miejsca i usiadła. Reszta lekcji minęła spokojnie, ale ja nie mogłem  przestać myśleć o Laurze. Zerkałem na nią ukradkiem.Widziałem, że odwzajemniała moje spojrzenia. Postanowiłem zaproponować jej wspólny lunch. Zadzwonił dzwonek. Wstałem z  i podszedłem do niej. Zdenerwowany odezwałem się pierwszy.
- Cześć. Jestem Hyden.
- Cześć. - Popatrzyła na mnie swoimi dużymi, niebieskimi oczami.
- Może miałabyś ochotę  zjeść ze mną lunch?
- Tak, chętnie.
Podczas drogi na stołówkę pokazywałem Laurze rozmieszczenie sal i innych pomieszczeń. Kiedy wzięliśmy tace z jedzeniem mieliśmy zamiar wyjść na dwór. Odwróciliśmy się i usłyszałem pisk. Na początku byłem nieco zdezorientowany. To Nicole. Na połowie bluzki miała cole i rozwalonego burgera. Była cała czerwona ze złości. Ze wściekłością w oczach wpatrywała się w Laurę. Moja obawa właśnie się ziściła. To posiłek nowej dziewczyny wylądował właśnie na najbardziej wrednej dziewczynie w szkole. Już zaczynałem współczuć Laurze. Ma przechlapane.
- Ja przepraszam.. Naprawdę... Nie chciałam.
- Milcz. -Wrzasnęła. - Coś ty za jedna? Jesteś tu nowa, prawda?
- Tak. - Przerażenie w jej oczach rosło.
- Pięknie. Nie żyjesz, chyba jeszcze nie zdajesz sobie z tego sprawy. Jesteś skończona! Rozumiesz?
Wziąłem Laurę za rękę i przeciskając się przez zgromadzony tłum wyprowadziłem nas na zewnątrz.
- Co to za dziewczyna?
- To Nicole. Najwredniejsza laska w szkole. Nie podaruje ci tego, że twój lunch wylądował na jej dekolcie.
- Ja nie chciałam, naprawdę. Odwróciłam się i nagle, jakoś... sama nie wiem.
Zrobiło mi się jej szkoda. Była przerażona. W końcu pierwszy raz w nowej szkole jest przerażający, a co dopiero, gdy twój lunch ląduje na osobie, która do końca szkoły będzie cię prześladować. Zadzwonił dzwonek na lekcję. Z tego co pamiętałem Laura miała mieć teraz geografię. Odprowadziłem ją pod salę. Sam zaś poszedłem na znienawidzoną algebrę. Podczas drogi do klasy mijałem Lucasa. Był zdenerwowany, gdy mijał ochronę. Nie wiem co jest na rzeczy, ale to ostatnia osobą, którą podejrzewałbym o cokolwiek. Kujon i tyle. Sam jego wygląd mówi sam za siebie. Wiecznie zorganizowany, schludna fryzura i ubranie. Zerknąłem na niego i widziałem strach w jego oczach. Nagle usłyszałem krzyk jednego z ochroniarzy, wymówił jego imię. Lucas odwrócił się do ochroniarza po czym ruszył biegiem w stronę wyjścia. Szczerze to nie wiedziałem, że ten kujon potrafi tak szybko biegać, że w ogóle jakiś kujon jest wysportowany. Jeden z ochroniarzy ruszył za nim, drugi pobiegł w przeciwną stronę. Byłem w szoku. Lucas coś przeskrobał? Ten Lucas? Niemożliwe. Otrząsnąłem się i uświadomiłem sobie, że jestem spóźniony na lekcję. Idąc do klasy modliłem się w duchu, aby cicho wkraść się do klasy niezauważony. Udało się. Cała algebra mijała jak zawsze. W głowie cały czas miałem ten obraz. Ten obraz, gdzie Lucas ucieka przed ochroną. Nagle do klasy wparował zmachany ochroniarz.
- Mamy go. - Wydyszał. Po tych słowach wiedziałem już o kogo chodzi.
- Dobrze. Przesłuchajcie go.
Przesłuchajcie? Co tu się dzieje. Po lekcjach odprowadziłem Laurę do domu.
- Dziękuję ci za wszystko Hyden.
- Nie ma za co naprawdę. - Uśmiechnąłem się.
Porozmawialiśmy jeszcze trochę po czym pożegnaliśmy się i zamyślony ruszyłem w stronę swojego domu. Zmęczony całym dniem położyłem się na moim łóżku. Nagle poczułem wibracje, mój telefon. Dostałem SMS-a od Marka. Nie przepadam za nim, nie wiem co mógł do mnie napisać, przeczytałem widomość.

Zdaje się, że ten kujon co chodzi z tobą na angielski bawił się w dilera.

Dał się im złapać. Frajer. Nie wiem co ten dzieciak sobie myślał. 

Co? On sobie żartuje? Lucas dilerem. Jeżeli to miał być żart, to mu się nie udał.


Zresztą, dlaczego ja się tym tak przejmuję.. Przecież ja nigdy w życiu z nim nie rozmawiałem. Chodzi ze mną na angielski, ale nigdy nie byliśmy nawet znajomymi. Czemu mnie obchodzi to co on robi? 

Prolog, być może mało się w nim dzieje, ale pamiętajcie to na razie wprowadzenie. Akcja się rozkręci.... Mogę Wam obiecać, że będzie ciekawie... Przynajmniej mam taką nadzieję :] Zapraszam do obserwowania, jeżeli jesteście ciekawi. 

Obserwatorzy